Dobry psycholog z Wrocławia. Sprawdzona pomoc psychologiczna. Zadzwoń!

UCZCIWY, DOBRY, SZLACHETNY

Jak często gryzą Cię wyrzuty sumienia, co? Nie tylko w związku z tym, co zrobiłeś wczoraj albo ty dzień temu, ale też parę miesięcy czy parę lat wstecz. Czy kiedy wyrządzisz komuś coś złego, myślisz raczej: ’Przykro mi, zdarzyło się, muszę przeprosić”, czy też zagłębiasz się w bolesne rozważania o tym, że jesteś z gruntu zły? Gdyby przeciągnąć linię od anioła do diabła i kazać Ci umieścić się gdzieś na niej w zależności od tego, ile masz z jednego i z drugiego, gdzie wypadłoby Twoje miejsce?

Może zawsze, kiedy tylko coś się nie układa – niekoniecznie Tobie, innym też – myślisz sobie: to wszystko przeze mnie. Może czujesz się podobnie jak dziecko z rodziny alkoholika, którego samopoczucie tak opisuje Janet Woi- titz, amerykańska specjalistka od tego problemu: ”Nie mogłeś się oprzeć wrażeniu, że gdyby cię nie było, nie byłoby wszystkich tych kłopotów. Matka nie walczyłaby z ojcem. Nie byłaby spięta cały czas, nie krzyczałaby, nie byłaby skłonna do wybuchów. Życie byłoby o niebo lżejsze, gdyby cię po prostu nie było. Czułeś się bardzo winny. W pewien sposób już samo twoje istnienie spowodowało tę sytuację: gdybyś był lepszym dzieckiem, byłoby mniej problemów. To wszystko przez ciebie, jednak najwidoczniej nie mogłeś zrobić nic, żeby zmienić życie na lepsze”. (Janet Woititz: Dorosłe Dzieci Alkoholików. IPZiT, Warszawa 1992, s.13) Wszyscy mamy sobie coś do zarzucenia, chodzących ideałów nie ma – i chyba nawet byłyby nieznośne. Moja znajoma dopytywała się kiedyś o pewnego mężczyznę, nazwijmy go Józkiem, który jej się podobał, a ja go dobrze znałam. Zaczęłam opowiadać o jego zaletach, nazbierało się tego sporo i na to ona poprosiła mnie: ’’Znajdź szybko jakąś wadę, bo zaraz Józek w ogóle przestanie mnie interesować”.

Chcę opowiedzieć o jednej rzeczy, która zawsze zdarza się w grupach, jakie prowadzę. Po pewnym czasie uczestnicy nabierają zaufania do innych, coraz więcej mówią o sobie, zaczynają zdradzać wstydliwe tajemnice. Każdy jakąś ma, nie żyjemy wśród świętych, a niektórzy naprawdę nieźle w życiu narozrabiali. Przyznają się do tego, bo chcą sprawdzić, czy mimo to ktoś może ich jeszcze akceptować, nie potępiać, nie skreślać całkiem. Nie mają śmiałości zapytać o to, patrzą w podłogę, boją się rozejrzeć dookoła. Zachęcam wtedy, żeby taki winowajca podszedł do każdego członka grupy, zadał pytanie: MCo teraz o mnie myślisz?” i żeby patrzył na tego, kogo pyta. Reakcje są różne, ale najwięcej jest rozumiejących i życzliwych typu: „Wiem coś o twoim życiu i myślę, że trudno ci było postąpić inaczej”, „Sama nieraz robiłam podobne rzeczy, ale nie chcę się tym dręczyć do końca życia”, „Znam cię i lubię, więc nie przekonasz mnie, że jesteś aż taki okropny”.

Okazuje się, że jeśli człowiek sam się osądza, zwykle jest dla siebie znacznie surowszy niż inni. Nie mówię tu o tych, którzy są zawsze pewni swojej racji i znajdują różnorakie uzasadnienia dla własnych świństw i podłości. Mówię o osobach z mizerną samooceną moralną. Te nie są zbyt skłonne do uwzględniania okoliczności łagodzących, a swoje trudności i problemy widzą jako wady czy skazy moralne.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.