Dobry psycholog z Wrocławia. Sprawdzona pomoc psychologiczna. Zadzwoń!

Przykład uczenia się pojęć – dalszy opis

Następnie biorę suszone jabłko i pytam, czy jest ono „całością” czy „ułamkiem”. Zanim Paweł zdążył odpowiedzieć, podsuwam mu obrazek jabłoni uginającej się pod ciężarem owoców. Paweł radzi sobie w wielkim stylu – z szerokim uśmiechem oświadcza: „To jest całe jabłko, ale jednocześnie to jest ułamek jabłoni”. Ja też się uśmiecham i mówię: „Zwróć uwagę, że to jest jabłko suszone. Pewna ilość wody wyparowała z niego i teraz jest lekko zeschnięte. Czy jest go mniej niż tego świeżego jabłka, które zjedliśmy wcześniej? (W tym momencie pożałowałem, żeśmy je zjedli, gdybyśmy je teraz mieli, moglibyśmy dokonać rzeczywistego porównania, a tak musimy opierać się na pamięci i abstrakcji: lekcje nigdy jednak nie przebiegają zgodnie z planem.) Paweł jest stropiony. Na moje pytanie odpowiada: „Tak, jest go mniej, ale to wciąż jabłko. Tylko że trochę brakuje”. „No więc, czy to jest całe jabłko, czy ułamek jabłka?” – nalegam. Paweł zaczyna jeszcze raz: „Hm… to jabłko jest całym jabłkiem, ale jest go mniej niż tego świeżego, więc… (pauza)”. Znów patrzy na wizerunek drzewa z kompletem jabłek i znowu na mnie. Nadal wydaje się zbity z tropu. Wciąż obraca w ręce (a myślę, że i w głowie) to pomarszczone jabłko. W jakiś sposób czuje, że musi istnieć zwiąźek pomiędzy pojęciem ułamka, pomarszczonymi jabłkami i jabłkami okrągłymi. Wprawdzie go jeszcze nie odkrył, ale jestem pewien, że mu się to uda.

Biorę sznurek i proszę Pawła, by odciął z niego nożyczkami niewielki ułamek. Porzuciliśmy na razie niedokończoną kwestię jabłek i ułamków, ale jeszcze do niej powrócimy. Paweł wie, że jest tu „coś więcej” do odkrycia i przeczuwa już, co to takiego. Za kilka dni, kiedy go o to zapytam, wykrzyknie „no, jasne!” i będzie miał rację.

Paweł bez trudu ucina ułamek sznurka. Proszę go, żeby uciął jeszcze 197 jeden, „równy” tamtemu. Starannie przypatruje się ułamkowi uciętemu poprzednio by mieć porównanie i wreszcie ucina drugi. Kiedy przykłada je do siebie, okazuje się, że nie są identyczne. Wtedy proponuje, by „odciąć ułamek z dłuższego ułamka”. Sądzę, że Paweł wie, iż podoba mi się ta odpowiedź. Korci mnie, żeby go zapytać, czy zawsze da się. uszczknąć ułamek z ułamka, ale dochodzę do wniosku, że to pytanie mogłoby nas odsunąć od celu. Zarezerwujemy je na inną okazję. Paweł ucina kilka ułamków z „wyjściowego” sznurka i wreszcie oświadcza: „Nie da się tego zrobić dobrze – prawie, prawie, już, już, ale nigdy dokładnie”.

Z pudełka, które było dotychczas schowane, wyjmuję dziesięć orzeszków ziemnych i kładę je na stole. Paweł bierze jeden orzeszek i mówi: „To jest ułamek”. A ja na to: „Pokaż mi inny ułamek, taki sam, jak ten, równy mu”. Paweł bierze inny orzeszek i szuka u mnie potwierdzenia. „Czy jesteś pewien, że one są równe? Ten wydaje się większy od tego”. Paweł przygląda się uważnie obu orzeszkom. Wymienia jeden z nich na inny z ośmiu pozostałych, sprawdza, znów wymienia. Po chwili stwierdza, że wiele orzeszków jest prawie równych, ale nie ma dwóch identycznych. Podsuwam mu myśl, że być może nie ma naprawdę równych czy identycznych ułamków lub całości, że po prostu wygodnie jest nam uważać, że są, gdyż często różnice i tak nie mają d!a nas większego znaczenia. Paweł mówi, że musi się nad tym troszkę zastanowić.

Gdy tylko orzeszki zniknęły w jego kieszeni, wyjąłem z pudełka inne przedmioty – pozytywne i negatywne przykłady pojęcia ułamka. „Nowe” przedmioty to: samochodzik, noga odłamana od ciasteczka w kształcie zwierzątka, kulka do gry, kawałek złamanego ołówka, starta już częściowo gumka do ołówka, szpilka zgięta we dwoje, około połowy bloku papieru ściernego. „Pokaż mi ułamki, Pawle”, zaczynam. Chłopic robi to z łatwością. Do ułamków zalicza nawet startą gumkę, co uzasadnia w ten sposób, że jest już zużyta i stanowi tylko część tego, czym gumka jest normalnie. W tym momencie zadaję sobie pytanie, czy Paweł dokona generalizacji polegającej na przejściu od startych gumek do pomarszczonych jabłek.

W tej części lekcji niewiele da się zjeść, ale to już nieistotne. Uwaga chłopca została rozbudzona, a on sam czegoś się nauczył. Sukces jest przecież znacznie pewniejszym wzmocnieniem dla uczenia się niż jabłka i orzeszki. Przekonałem się o tym, a co ważniejsze, przekonał się o tym chyba również Paweł.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.